wtorek, 17 maja 2016

Szalone porady Monieła #3 - "Prywatne urodziny"

Siemka!


   Ponieważ jutro mam urodziny, a możliwe, że nikt nie przyjdzie, zaczęłam się poważnie zastanawiać, jak świętować sama XD No to podzielę się z Wami moimi genialnymi pomysłami, a co...

Przygotuj wszystko
Zasadniczo powinnaś mieć prezent wcześniej, bo jest to całkowicie logiczne. Co nim może być? No wiadomo, żarcie, ciuchy, sprzęt dla konia... (co z tego, że za swoje pieniądze) Dobrze, jeśli zastanowisz się nad miejscem. Możesz dodać kogoś do grupy, a potem do ignorowanych, żeby mieć czat dla siebie albo iść gdzieś, gdzie nikt nie będzie widział, co piszesz. A co powiesz na zebranie na niby kwiatków?

Zgadnijcie, co robiłam z tym wskazywaniem. Podpowiedź: były to urodziny ogona.

Życzenia i prezencik
Tu jesteś w komfortowej sytuacji: życzysz sobie tego, co chcesz (wiem, że będą to starkojnsy). Udawaj, że dajesz sobie samej prezent. Nie zapomnij podziękować.
Żarcie jest fajne
Piknik, grill, restauracja? Zjedz sobie coś, uważając, żeby nikt Ciebie nie widział (no chyba, że mogą sobie oglądać Twoje urodziny). Jeśli ten dzień wypada blisko rocznicy powstania SSO, masz dodatkowo tort.

Polecam podebranie żarcia tej nieogarniętej "kelnerce" w czerwonych gaciach.




Trochę rozrywki

Z pełnym, obwisłym ;p brzuchem możesz zabrać się do dzikich densów, innych sportów albo gier. Zawsze wygrasz i będziesz ostatnia. W przypadku dyskoteki w FP, Parady Szczęścia lub imprezy Tima zachowaj milczenie albo użyj tajemniczej metody zdobywania własnego czatu. Jeśli dostałaś od kogoś z rodziny starkojnsy, czemu by nie iść na shopping? 

Ogarniaj się po imprezie
Nawet jeśli nie było piwka, po imprze jest się trochę nieogarniętym (głęboko potwierdzone). Powąchaj konia albo wylej na siebie wiadro z wodą dla niego. Masz na to czas do następnego dnia, bo wtedy zacznie się wielka akcja.
Następnego dnia

Wściekaj się na ludzi
Napisz wiadomości do osób, które obiecały, że będą na 100 %, ale nie przyszły. Nie zaszkodzi skrobnąć też do przyjaciółek. Wyraź swoje głębokie wkurzenie, jeśli ktoś z Twoich ziomów akurat jest zalogowany, natychmiast wyjeżdżaj z pretensjami. Musisz sprawić, że będą się Ciebie bać.

Kłóć się
Bądź taka wkurzona, że aż wszystkim zmiękną kości (duże osiągnięcie). Wrzeszcz na te zue osoby, waląc je młotkiem po głowach.

Wielki finał
Decyzja należy do Ciebie: kończysz kłótnię i masz sztamę, walisz tak długo młotkiem, aż ludzie się zdenerwują i wyjdą z gry, wychodzisz i masz focha forever albo zaczynasz polowanie. Ja osobiście w takiej sytuacji zamierzam trochę walić i się pogodzić, rzecz jasna za małą opłatą.

Jeden ze sposobów, skreślcie "nie".

   Teraz już zawsze będziecie wiedzieć, jak zrobić sobie urodziny. Życzę fajnej samotnej (lub nie) imprezki, 

no, żegnajcie.

sobota, 14 maja 2016

Monieł the Przewodnik #2 - "Dolina Złotych Wzgórz cz.2"

Sieloł... Umc umc!

   Po tym jakże energicznym przywitaniu prezentuję Wam (zaczęłam pisać z dużej litery, bo lubię zaskakiwać) coś absolutnie wspaniałego, genialnego i kosmicznego, czyli... drugą część serii! (Poradnik jutro czy coś.) Bez zbędnych gadek przepraszam za długość pierwszej części, ale problemy z kompem i mamą :/ Teraz dowiecie się, jak fajni ludzie widzą resztę DZW.

   Po wyjeździe z lasu widzimy jeszcze jeden most - z lewej strony. Prowadzi on na łąki, za którymi zaczyna się Wzgórze Stracha na Wróble, chociaż dużo osób wykorzystuje budowlę w celu zabicia się w dziurze. Jeśli jednak ktoś postanowi udać się do tego, tajemniczego, zamglonego miejsca, będzie miał okazję zobaczyć dużo goniących go, odpędzanych światłem Ajdin czy też nieżywych strachów - zależy od etapu gry. Oprócz tego można podziwiać czarne niebo i skakać w jeszcze czarniejszą dziurę koło wschodniej strony ogrodzenia. WSnW z powodu znajdującego się tam cmentarza i ruin kościoła nadaje się do pogrzebów - szczególnie wakacji, są najbardziej ponure.

Doskonały powód do zrobienia pogrzebu.

   Po drugiej stronie jest kręta droga, która prowadzi na szczyt Wzgórza. Czasem na suchym drzewie znajduje się tam złote jabłko (w początkowej fazie zadań fabularnych w DZW i przy wyścigu), a czasem nie. Głodne kuce walijskie jedzące właściwie wszystko chętnie skosztują korzeni drzewa.


   Przy wyjeździe przez bramę niebo magicznie się rozjaśnia, a zwiedzający mogą udać się na przykład do Przybrzeżnego Labiryntu, w którym woda jest przeważnie płytka. Dlatego cały czas słychać plusk wody powodowany przez konie, za to bardzo rzadko rozlega się rżenie świadczące o tym, że czworonóg nie może dalej popłynąć.


   Po przebrnięciu przez trasę docieramy do Jaskini Przymiotników Przemytników. Przebywają tam dwaj nierozgarnięci faceci: kompletnie nieostrożny Bob i Rob mówiący swoim własnym językiem. Są jednak bardzo smaczni, a w dodatku rozpalają ognisko, na którym można ich upiec. Podobno są jednym z przysmaków kuców walijskich (mają one zresztą takich koło miliona).


   Kto pożywi się odrobiną mięska, raczej będzie miał siły, żeby ponownie przejechać przez labirynt i udać się do Wioski R(o)ybackiej Zachodni Przylądek. Tam ludzie zmierzą się z natrętnym rybakiem domagającym się szukania wszędzie zakichanych ryb, znakami ostrzegawczymi i milionem domków, w których czasem można się pogubić. Jednak kompletnie rozwścieczone osoby mogą wstapić do Kawiarni Czerwony Rekin, żeby coś przekąsić (końskie zady wymagane).



   Za wioską ciągnie się długi most Longbridge. Nazwa brzmi bardzo śmiesznie po angielsku i jest z pewnością celowym zabiegiem supportu SSO. Na drewnianej konstrukcji rozmieszczone są sklepy. Most prowadzi do Stajni Złotych Liści, gdzie konie mogą poprzytulać się ze swoimi kumplami albo wypić trochę słonej wody z morza lub skosztować podłogi w stajni, jest tam też parkur z niziutkimi przeszkodami.



   Wyspę ze stajnią otacza plaża. Można znaleźć tu łódkę, którą płynie się na drugi brzeg albo na koniec świata. Ta pierwsza trasa jest najbardziej popularna. Po przeprawie wychodzimy na plażę leżącą naprzeciwko. Ci, którzy lubią się wspinać, przeważnie wchodzą na górę i dochodzą do jaskini. Stamtąd roztacza się piękny widok na DZW, ale i tak większość ludzi skoczy z góry i się zabije. Dobrze to wiadomo.


   Podsumowując, w Dolinie Złotych Wzgórz znajdziemy dużo zuych miejsc, ale też "kul widoczki". To trochę niebezpieczne miejsce ze względu na tabliczki, czarownicę Pi i strachy, ale doświadczeni gracze zawsze sobie poradzą. Ważne, żeby nie zwariować. Wszystko w tej grze jest zresztą w jakiś sposób zue.

   Podobało wam się? *chór potwierdzeń* No więc kto zgadnie, jaki teren opiszę za tydzień, otrzyma nagrodę (można zgadywać tylko jeden raz, hehe). Poza tym 18 maja mam urodziny i będę na SSO jakoś koło 15, tak więc zapraszam, jeśli ktoś chce poświętować ze mną. (Możliwe, że będę o 16, ale chyba nie. Fajnie, jakby ktoś przyszedł, bo mogłabym sama zrobić sobie uro, ale jednak to niezbyt fajne.)
No to pamiętajcie: urodziny i zgadywanie!

Papatełki!

piątek, 13 maja 2016

Donek zarabia, a my ciężko pracujemy

Hejeczki!

(nie wiecie, czemu się przywitałam, wcale nie wiecie)

   Zacznę może od tego, że jest sobota, tylko że mi się przestawił czas, a ja tak wcześnie piszę posta o.O Dziwne rzeczy się dzieją. 
   W środę miałam wizję gigantycznych lagów, a jak pojechałam do NG, to ich wcale nie było :D Najpierw udałam się do Bernardine, która coś kręciła, że zarządza miastem, ważnymi sprawami i takie tam, a nie przyznała się, że jest burmistrzem. Próbowała mnie przekonać do spytania mieszkańców, czy podoba im się slogan "Nowa Grań: Miasto Bez Kapryśne" (jakoś dziwnie brzmi). Prawie wszyscy się w nim zakochali <3 Tylko ten zacofany notariusz wolał stary, związany z tradycją, ale wiadomo, że on nie ma mózgu.
   Po zakończeniu przepytywanki usłyszałam od B.W. coś, co mnie ómaruo: miałam pomóc budowniczemu Donkowi w budowie mostu, bo ten stary dziad się niby boi wody i wysokości! Z góry wiedziałam, że tak jak na Wzgórzu Nilmera zrobię większość sama i się nie pomyliłam. Najpierw zuy facet domagał się ode mnie pocięcia kłód na słupy, przy okazji odkryłam trochę szwedzkiego i angielskiego.





Kłoda fajnie jeździ.


   
   Później stawiałam słupy pod mostem, a kiedy skończyłam, zobaczyłam Melissę. Myszeł bardzo się wściekała, tak więc zrobiłam z owej osoby mięsko :P Trochę zjadłam, zostawiłam fajnym osobom, a resztę zużyłam do pewnych celów, ale o tym później. Donek upierał się, że mam zrobić cement, chociaż mi się guzik chciało za niego pracować, tak więc dodaję go na listę zuych NPC, którym trzeba dać nauczkę :/ Wyprodukowałam ten jakże zacny materiał budowlany, naprawiłam fundamenty i poszłam do śmierdzącego lenia. On oświadczył, iż powinnam pójść do lasu za NG i ściąć biedne drzewka na deski, jakby nie dało się po prostu przelecieć nad dziurą. Otrzymałam siekierę, dlatego mogłam poszukać osób do zabicia, ale postanowiłam nie być taka niemiła. Ścięłam sobie drzewa, pojechałam do mostu i zrobiłam deski. Trzeba przyznać, że ten ludź zgarnął sobie dużo forsy, a ja wszystko robiłam, foch forever.

Fajne zielone bąbelki c:

   Położyłam deseczki na dziurach i skończyłam budowę. Wtedy Donek chciał, żebym go przeprowadziła przez most, to by się przestał bać. Zrobiłam to, a on cały czas zachowywał się jak małe dziecko :V Kiedy w końcu przelazł w żółwim tempie, porządnie ugryzłam go w klatę. Niech sobie to zapamięta 8)


   Zostawiłam dziada po stronie PPK i wróciłam do Bernardine, która podarowała mi sweter cardigan. Obecnie nie pasuje mi do stroju, tak więc na razie grzecznie leży w inwentarzu. A o co chodzi z pewnymi celami i tajemniczą wyprawą do krainy MS? Złożyłam kawałek Melissy w świątyni na ofiarę, a Ajdin go zjadła i zdjęła ze mnie KLONTFEM lagów :D Oprócz tego w niedzielę zrobiłam małą wycieczkę na Miodek, która trwała 5 dni z małą przerwą na budowę mostu. Na tym wypadzie zabrałam trochę dobytku obecnego mięska, a wy sobie bierzcie resztę ;)
   No dobrze, sprawy bloga. Ostatnio w SSO nie dzieje się nic ciekawego, trenuję i trenuję, a poza tym za bardzo nie mam czasu, tak więc przez jakiś czas będę pisać tylko o aktualizacjach, dodawać nowe części serii i ewentualnie wstawię jeszcze jakieś nowości z mojego konta. Proszę nie bić, wynagrodzę wam to w wakacje ;3 Z góry dziękuję za grzeczne przeczytanie opisu zadań w wielkim skrócie, papatki.


Aktualizacje 11.05.2016r. - znowu zuy most

#tak_trudno_w_to_uwierzyc_ale_zyje

 

   Jak to możliwe? o.O Miałam najdłuższą w dziejach bloga przerwę (5 dni!), a przecież to do mnie niepodobne. Jednak teraz żyję i macie mnie nie bić, gdyż spełniałam ważne misje szpiegowskie, dobre uczynki i szlachetnie się uspołeczniałam, a dorośli zamęczali mnie nawałem pracy. Powody nieobecności:
1. Wyprawa do krainy MS (dowiecie się w następnym poście, o co chodzi).
2. Ogarnianie konta koleżanki.
3. Diabelski charakter nauczycieli, którzy zadali tyle trudnych zadań, że pociąć się mydłem w płynie.
4. Tajemnicze zainteresowanie moim drugim kontem, bobkowskim, na którym gram jako Sigrid Mountaindawn. 
5. Przestawienie wszystkiego w mózgu (czy ja go mam?).
   Sami rozumiecie, że przez to miałam nawet poważne trudności z siedzeniem na Moniele (bo Sigrid i Veronika tak wciągają, że chce się aż wrócić do czasów bobka), a na zacnym blogu to już w ogóle :/ Jednak teraz przejdę do tematu posta, czyli aktualizacji ze zuym mostem. 

Witamy w kolejnej, pełnej zabawy aktualizacji od Star Stable! Jak już pewnie zauważyliście, Ricky ufarbował włosy! To żaden bug, ani dziwactwo - mała zmiana wyglądu kogoś, kto jest bardzo niezdecydowany!
Tak mi się wydaje, że jest rudy, będziemy do siebie pasować :D

Problemy z kolejnym mostem...
Dawno, dawno temu stał kiedyś most między Nową Granią a Południowym Kopytem, ale wzburzone morze zniszczyło go prawie całkowicie. Nadszedł czas na jego naprawę, która mieści się w wizjonerskim planie Bernardine w Nowej Grani!
Nieeeee, znowu most?! *wali łbem w biurko* I oczywiście znowu się trzeba użerać z budowniczym, który nic nie robi :C

Zobacz, kogo Bernardine zatrudniła do naprawy mostu…
Co za leń. Po co takiego wynajmować do budowy? Mi się powinno słono płacić!


Zobacz, kogo Bernardine zatrudniła do naprawy mostu…
Właśnie widzę. To raczej ja będę zatrudniona :V

Dokładnie tak, Donald. Najbardziej zmotywowany budowniczy w historii, który ma pomóc w naprawie mostu. Są jednak dwie rzeczy powstrzymujące go od naprawy: jego lęk wysokości i strach przed wodą.
Pomóc w naprawie - bardzo trafne określenie, bo to ja jak zawsze prawie wszystko zrobię! A ten dostanie całą forsę i spokojnie pójdzie na melanż, bo niby się boi wysokości i wody.

Zastanawiamy się, dlaczego w ogóle zgodził się na wykonienie tej pracy, ale pojedź do Nowej Grani i porozmawiaj z Bernardine, być może uda się pomóc Donaldowi.
Ta jasne, to on mi minimalnie pomoże.

Nowe ubrania & sprzęt!
Sprawdź nowe ubrania i wyposażenie, które wylądowało w centrum handlowym! Być może znajdziesz coś nowego, na kolejne przygody w Jorvik!
Nie znalazłam łopaty do walenia Donka po łbie, co za oszuści.

Targ koni
Eddie i Ferdinand rozkładają swój targ na Arenie Stajni Jorvik i otworzą go w następnym tygodniu!
To blisko Donka, mogę sobie pożyczyć dużo koni do napędzenia na zuego lenia.

Cudownego tygodnia!
Uściski od całego zespołu Star Stable 
Ta jasne, tydzień zaczął się bardzo pechowo, teraz już nie jest za bardzo cudowny.

   Jutro otrzymacie opis budowy mostu i posta z serii, a teraz nara!

#jestem_taka_podekscytowana_ze_az_sie_pozegnalam