czwartek, 28 kwietnia 2016

Randka z królem koni

Ahm, hejk... Oj, ups, miałam się nie witać! :V


   Jak wie na pewno większość z was (przez mniejszość rozumiem tych gości, co nie grają w SSO), dodali nowe zadania, dzięki którym wbiłam trochę PD, a dokładnie 270 ;3 Wydała się w nich bardzo zua prawda: Madison nie chodzi do szkoły, bo jej nie ma na PPK, tylko jest uczona przez babcię (nawiasem mówiąc, to nietakcałkiemstara blondynka). Po klifach nie łazi, więc żeby dostać się do Specjalnego Zakładu Karno-Opiekuńczego Łączącego Yyyy...analfabetów, musiałaby płynąć promem do FP, a że tam owego zakładu nie ma, gazować radośnie do Jarlaheim (wydaje mi się, że nigdzie indziej nie ma budynku, który mógłby być szkołą) :/  Problem polega na tym, że nasza dziewczynka dość długo nie przychodziła, a miała pracę domową i obowiązki na farmie. Jestem miła :*, więc pojechałam drogą i zabrałam się do roboty, nie zwracając uwagi na protesty Erika, a patrząc za to na prosiaki, które naprawdę pięknie jadły.


   Kiedy skończyłam i odebrałam kasę, wpadłam na pomysł, żeby jechać do Termita Kermita Hermita, bo Madzia się z nim "ziomuje". Za wielką cenę męczącej pracy :C, wystękał w końcu, że uciekinierka jest przy wielkim drzewie koło jakichś kamulców. (A GEMO to nadal nie naprawił, nieładnie.) Oczywiście ją bez problemów znalazłam, bo jestem Miszczem the Szpiegów :D Niekoniecznie chciała się uczyć, tylko pobawić w łapanie króla koni Nightdust. Myślałam, że to nic specjalnego, ale... ścigałam się z dzikimi końmi!!!!111oneoneone11!! Nikt nie ma wątpliwości, że wygrałam, a dzikuski zostały kilometr za mną B) Madison koniecznie chciała wsiąść na karego, więc objawiłam jej moje magiczne właściwości zaklinania koni.

Takie romantyczne <3

   Po uspokojeniu Nocnego Pyłu (fajnie brzmiało ;) ) podsadziłam na niego M. Trochę dziwnie siedziała, od razu widać, że nigdy nie jeździła na dzikusku, hłe hłe :P Za karę koń okrążył z nią łąkę, ale go złapałam, żeby dziecko się nie darło i nie poprzebijało mi bębenków usznych :/


   Potem Madzia miała już wracać, więc Nighty ładnie się pożegnał i pobiegł do swoich obowiązków władcy. O, tak słodko macha kopytkiem <3 :

Napisy muszo być!

   Chciałam pojechać, ale Madison usłyszała jakiś hałas. Po dłuższym śledzeniu stwierdziła, że to dzikie konie i uparła się, że musi się schować. No przecież to nie są jakieś niebezpieczne potwory XDD Ale nieważne, żeby nie wrzeszczała, ukryłam ją za skałą i podziwiałam z bliższej odległości piękne kopyta.

To ujęcie super.

   Zobaczyłyśmy jeszcze jakiś prom, który wyglądał zupełnie jak statek DC, ale że ona żyje na takim kompletnym zadupiu, na pewno nie wiedziała nic o tych zuych ludziach. Jak jakiś naiwny przedszkolak pomyślała, że to płyną duchy koni czy coś w tym stylu. Zeszłyśmy na plażę poszukać śladów. Ja odkryłam ślady czworonogów, dwunogów i kawałek liny, a ona stwierdziła, że to nic! Nie, nigdy nie będzie the Szpiegiem, agentem, detektywem czy też po prostu myślącą logicznie osobą :/ Od razu domyśliłam się, że to pewnie DC próbowało łapać dzikie konie, ale co ona o nich wiedziała w takiej dziurze? ;p Wróciłyśmy do latarni i opowiedziałyśmy o tym Sigrid, ale nie uwierzyła nam. Na farmie Madzia zabrała książki, po czym obdarzyła mnie koszulką.
   Zanim odejdę... (piosenga) jeszcze jedna sprawa. Ostatnio nie mam czasu na bloga, bo taki ciężki okres w szkole, ale przez 4 wolne dni (i część piątego) wstawię kilka postów. A co do serii... no niestety trochę mi nie wychodzi, ale składam obietnicę, iż pojawią się niedługo obie, trochę inne. Pierwsza już pojutrze, oprócz tego czeka was analiza aktualizacji i romantiko post <3

Żegna... no kurde, przecież bez pożegnania miało być!

sobota, 23 kwietnia 2016

Tajemnicze spotkanie - tylko dla the Szpiegów! :P

#ja_byc_oryginalna_ja_sie_nie_witac_

   Łał, łał, czyżby nowy oficzjel? o.O Pokazuje on, iż jestem tak bardzo oryginalna. Ale nie o tym post, tylko o... tajemniczym spotkaniu the Szpiegów! Tylko członkowie tej zacnej grupy i Liz mogą to przeczytać B) *nakłada blokadę, żeby nikt inny nie czytał* Jest spoko, no więc zaczynam.
   Wchodzę do gry, a tu wszyscy the Szpiedzy oprócz Ritka, poza tym Niki i Orenż. Miałam ogromnego zaciesza, witałam się ze wszystkimi z 10 minut, potem ustalałyśmy, gdzie się spotykamy, aż w końcu, kiedy minęło jakieś pół godziny, wreszcie byłyśmy w komplecie ;D A czemu tak długo? No ten, Anieł powiedziała mi, że na farmie Dews, ale skąd miałam wiedzieć, że nie w Eponie, tylko na Zapomnianych Polach? XD A Hol nie dotarła, bo powiedziałam jej, że spotykamy się w Eponie, potem jej wyjaśniłam, gdzie naprawdę, aż w końcu nie przyjechała :C Przy okazji wydało się, że Liz to stara znajoma Dżastina. Przyplątało się też kilka zuych dziewczyn, które śledziły mnie od Opony :/ Oczywiście je zjadłyśmy. Smaczne były 8)

Ach, czyż widzicie to piękne ucięte zdjęcie? Z emocji się ucięło <3


   Zostawiłam dla Ritka parę kęsków konia i ludzia, tak więc się częstuj. *rzuca* Niestety duchy zjedzonych rzuciły na nas tak bardzo straszną KLONTFEM. Ach, cóż za strach, boję się ;-; Plątały się za nami, wyjąc i dzwoniąc łańcuchami, a po krótkim kołowaniu po polach pozbyłyśmy się ich i zwiałyśmy do JG. Tam udałyśmy się do kawiarni na melanż żarcie, a nasze konie obżerały się ścieżką. Lady Sweter zginęła i robiła dziwne rzeczy z drzewem. Na szczęście szybko ją oderwałam ;3

Tak bardzo fajnie się siedzi na kolanach Dżastina/Liz <3 Fajnie, że nikt tego nie widział.

   Wyjechałyśmy na pola JG, gdzie pokazywałyśmy Liz szpiegowanie, uczyłyśmy ją śledzenia i wszystko wyjaśniałyśmy. Udało nam się też ustalić datę ceremonii i poćwiczyć dzikie densy 8) A potem odbyłam po naszym rozejściu pogaduchy z Aniełem...
   Niedawno byłam też na interesującej wycieczce, na której poznałam Lizeła (w piątek. Spotkałyśmy się na PPK i troszkę pogadałyśmy, a potem zaczęło się odkrywanie.

Proszę zwrócić uwagę na komplement dotyczący Bigosga.

   Utworzyłyśmy dziwną fajną konstrukcję grupową, która nazywa się MÓR albo... no, o nazwę pytać na priv i nie ujawniać. Ten tego :V Było to bardzo piękne, romantyczne, urocze i niezwykłe :*


   Potem dołączyła do nas Anieł i przeniosłyśmy się w inne miejsce, bo nad promem podglądali nas różni ludzie -,- Pokazałam dziewczynom fajną kryjówkę, jaką jest spłaszczona skała z tyłu latarni morskiej. (Mogę śmiało o tym pisać, bo tylko the Szpiedzy (i kandydatka na the Szpiega) to czytają.) Utworzyłyśmy kolejną konstrukcję grupową, czyli Angielskiego Fiorda Pinto i Anieło-Ritko-Lizo-Monieła. Spytałam Liz, czy chce być the Szpiegiem i się, jak wiecie XD, zgodziła. Włamało się do nas kilka osób, w tym właścicielka mojego dawnego klubu, ale dzielna Anieł je skutecznie wygoniła, a my aktywnie pomagałyśmy.

Ritek zjadła nasze mózgi :C

   Opowiedziałam o moim wspaniałym pomyśle, jakim są wakaczje. Tak naprawdę nie mam ich cały czas, no bo trenuję :/ Cóż, jest mi to potrzebne dla spokoju duszy, ale kiedy wreszcie skończę i nie będę miała akurat żadnego niewytrenowanego konia ani niezrobionej repki, zrobię urlop. Co najmniej miesiąc spędzę na jeździe po Jorvik, odkrywaniu i szpiegowaniu. Ktoś by chciał się dołączyć? ;) I na koniec przypominam:

LUDZIE, W PONIEDZIAŁEK O 18 CEREMONIA PRZYJĘCIA LIZ W ZAMKU SP! CHYBA WSZYSCY BĘDĄ, ALE PROSZĘ RITKA O POTWIERDZENIE! W PROGRAMIE UCZTA, DENSY I OGÓLNIE FULL WYPAS, WIĘC ZAPRASZAMY! 

To się nazywa skuteczne ogłoszenie B)

#ja_byc_oryginalna_ja_sie_nie_zegnac_ 

piątek, 22 kwietnia 2016

Narnijskie Kolumby i zue skały część 2

Elos kiełbaskos!

    I. W. Końcu. Mam. To. Oficjalne. Przywitanie. Tak poza tym właśnie czytacie drugą część moich pasjonujących, głębokich, narnijskich przygód 8) Tym razem pojawiły się zadania na różne tematy z tajemniczym niedomówieniem O_O
   Moja cudowna przygoda zaczęła się od montowania sklepów na farmie. Iż nie było żadnych sprzedawców (Jonas to odkrył, no Krzysiek normalnie) ustawiłam obok pudełek takie cośki na pieniądze, przy okazji się sprzedałam. Kto mnie kupi? :*


   Potem poznałam męża Holly, który opowiedział mi pasjonującą historię o tym, że jest głupi. Ach, cóż za odkrycie, czyżby nowy Krzysiu? XD Następnie udałam się do Madison, której zginęło jakieś GEMO. Można mieć z tym dostęp do internetu, słuchać muzyki i grać. W czołgi można grać ;p Szukałam, szukałam, szukałam... Sprawdziłam aż 5 miejsc, no łał, a nic nie znalazłam. W końcu odkryłam, iż kura porwała urządzenie. I wtedy zua Madison oznajmiła, iż jestem agentem, a ona DOWÓDCĄ... (a kto nim jest, hę?) :/


   Jak można się było domyślić, GEMO nie działało. Próbowałam je naprawić, ale chyba nie jestem mechanikiem, tak więc zabrałam tego cosia do pustelnika, znajomego Madison. Swoją drogą, pustelnik się zna na technice? o.O Ale nieważne, pojechałam, a ten stary dziad nawet się nie wziął za naprawę, tylko oświadczył, że mi nie ufa! ;-; Smuteg :C Ale ja jestem miła... Żeby zdobyć niejakie zaufanie, musiałam zrobić dużo rzeczy: odpowiedzieć na banalne pytania o koniach, przejechać dwa całkiem proste tory, wyciąć chwasty, rozstawić marchewki i nalać wody, bo ten (T)Hermit ma dzikie konie.



Zdjęcia malutkie, ale sobie powiększcie. Jakie banały XDD

   Odkryłam też kolejnego buga: nasz słynny szwedzki. Pojawia się w opisie młotka i jakiegoś kapelusza w sklepie na farmie. Coś tłumaczenie nawala...


   Termit nie naprawił GEMO, a za to pojawiła się repka do wbicia. To zajmie jakieś 2 tygodnie :C Podobno wtedy ma pozwolić mi zaopiekować się jednym z koni, czyżbym miała go wziąć na zawsze? :D Fajnie by było, ale Górę Eklerek Mruczącą Opery to się powinno naprawić. Serio. Tak. Bardzo. Serio.
   Oprócz tego odblokowałam sobie prom, a Kuba zwinął łódkę i sobie odpłynął. W FP zrobiły się nowe doki, popływ ma fioletowe elementy, a ja ciągle widzę 2 promy wjeżdżające w siebie. Muszę przestać ich używać.
   Jakiś czas temu wyruszyłam z Ritkiem, Aniełem i ziomem Ritka, Liz, na tajemniczą wyprawę. Nie mogę powiedzieć, co robiłyśmy, bo boję się, że ktoś niepowołany to przeczyta, a to bardzo prywatne sprawy B) W każdym razie odkryłyśmy szpiegowską bazę, nową rasę konia - Angielski Fiord Pinto XDD, rasę ludzia - Anieło-Ritko-Lizo-Monieł, zbadałam płci koni, wykonywałam dziwne rzeczy z ławką i łapałam właścicielkę mojego starego klubu. Zdjęć nie wstawię na wszelki wypadek. Zaproponowałam Liz zostanie the Szpiegiem i zgodziła się, Ritek i Anieł też. Mam pytanko do Dżastina, Hol i Myszeła - macie coś przeciwko? Bo my już myślimy nad całą ceremonią z dzikimi densami, no ful wypas 8) 

W zeszłym roku Juleg jadła Dżastina, kto w tym chętny? ;3

   No więc, the Szpiedzy, odpowiadać. Bo tak. 

UWAGA UWAGA!!! WIADOMOŚĆ DLA THE SZPIEGÓW! W SOBOTĘ I NIEDZIELĘ SPOTKANIA Z USTALENIAMI O 18! ZAPRASZAM!!!

 

Papateł, macha Monieł!

(oficzjel. O tag.)  

czwartek, 21 kwietnia 2016

Narnijskie Kolumby i zue skały część 1

Hejos makaronos! ;D 

(jest mi potrzebne oficjalne przywitanie :/)


   Jak na pewno wszyscy wiedzą, niedawno pojawił się nowy teren, czyli... NORNIA!!! ;p Okazało się, że tak naprawdę to kiepska parodia, a ja zauważyłam tam mnóstwo tak bardzo zuych rzeczy :C W każdym razie zadanka były fajne, nawet jeśli mam jakieś problemy z terenem. Zawsze to trochę expa :D
   Nasz nerwowy facio, czyli Kuba z FP, wysłał do mnie SMS-a. Zaraz, to ja tylko 2 razy w życiu używałam fona? o.O Zresztą jakiś on prastary... Dotarłam  bez szwanku na miejsce, gdzie dostałam ochrzan i informację, iż latarnia na Półwyspie Południowego Kopyta nie świeci, więc nie przybędą turyści i takie tam, ogólnie straszny z niego nerwus i panikarz :V W Jorvik robię wszystko i możecie się domyślić, że to ja zostałam wysłana do zbadania tego jakże szlachetnego miejsca. Jednak był drobny problem z łódką, którą miałam popłynąć: leżała sobie spokojnie w wodzie, zepsuta oczywiście, bo jakżeby inaczej? Udałam się więc spokojnie w stronę ratowniczki Elin.


   Mój genialny musk nie pozwolił mi zapamiętać, co tak dokładnie robiłam, ale zapewniam was, że naprawiałam silnik wyglądający jak kibel, zbierałam ciuchy i wysłuchiwałam mondrej opowieści ochroniarza o tym, jak radośnie wykopsnął się z łódki. Przy okazji poszukałam paru części leżących na dnie morza i na piachu. Elin sobie stała i się leniła :/ (jak zawsze). Zarzucała mnie też mondrościami typu "Bez benzyny nie ma paliwa". No łał, łał, łał. Odkryła Amerykę. Nikt tego nie wiedział :P Taki tam Krzysiek z niej. A że bez paliwa nie ma benzyny, przejechałam się do Stefana, bo musiałam w niego wejść  bo tak bardzo brakowało mi czegoś do paliwka.

Fajnie się nazywam B)

Tak się łowi kiblowate silniki. Proszę zapamiętać.

   Wróciłam, wykonałam wszystkie skomplikowane czynności związane z naprawą, zameldowałam się u Kuby (zrobiłam to wiadrem w czachę XD) i radośnie wyruszyłam w stronę PPK. Było tam tak bardzo piknie. Wajne skały, cudowne widoczgi, no manifig.


Obiecałam wam, że odkryję jakieś bugi, no to mam :D Wystające napisy! XD

   Pojechałam sobie do gospodarstwa, gdzie spotkałam niejaką Holly. Chciała, żebym... Tak, zgadliście! Pomogła jej! Krzyśki z was 8) Tym razem chodziło o znalezienie rodziny. Ja uważam, że mąż miał dosyć tej laski, więc uciekł z córką, ale ktoś tu chce na siłę zakończyć rozwód :/ Pobiegłyśmy sobie do latarnii. H. wyruszyła wcześniej, ale ją wyprzedziłam c: 

Ten, kto znajdzie na zdjęciu krowią kupę, otrzyma pisiont groszy!

   Nie było strażniczki Sigrid, tak więc musiałam poszukać klucza, bez którego nie da się otworzyć latarnii. To bardzo mondre stwierdzenie. Znalazł się w beczce, a ja pokręciłam przedmiotem w zamku (zgadywać, którym przedmiotem pokręciłam, za to drugie pisiont groszy) i rozejrzałam się ze szczytu, nie wchodząc na latarnię. Stwierdziłam, iż ludzie znajdują się na niejakim Wybrzeżu Smutku ;-; To takie smótne... ;-; ;-; ;-; ;-;


   W dotarciu na miejsce pomogła mi Dorota Silentstar, którą pozdrawiam :* (i tak tego nie przeczyta) Po drodze spotkałyśmy dzikie konie. Muszę je w wolnej chwili poszpiegować i sprawdzić, dokąd idą.


   Przy okazji kilka razy wciągnęły mnie skały :C To bolało, myślałam, że nigdy nie wyjdę albo będę musiała wziąć podwózkę i iść przez NG, a jakby się nie dało z koniem? Są bardzo zue :/ Normalnie do sądu podać! Utrudniały mi życie, ale mimo wszystko dotarłam na miejsce, przepłynęłam łódką, a ludzie sobie poszli na farmę. Jakieś 10 minut później wracałam po łódź, którą mondrze zostawiłam naprzeciwko WS. I nigdy nie zgadniecie, co widziałam... Erik i Madison jeszcze szli i byli niezbyt daleko od mojego popływu (utworzone od słowa "pojazd". Aha, tak wolno idą, odkrycie jak dla Krzysia. Ciekawe, czy do dzisiaj się doczłapią.
   Ogólnie teren jest tak bardzo zuy, głównie przez te skały. Brakuje mi też jakiejś stajni, mamy tylko tą farmę, a populacja wynosi 6 osób. Podoba mi się ta trawa i ogólnie grafika, ale kiedy przejeżdżam przez SSO-wy Stonehenge (chyba się nazywa Kamienny Krąg), to nie pokazuje się, że znalazłam nowe miejsce. To jest do poprawki. Jutro napiszę o dzisiejszych zadankach.

Buzi buzi buzi <3 *ciapa tęczę* Kto chętny? (I pamiętajcie, że oferuję jeden zeta za odgadnięcie zagadek)